O autorze
Dominik Szarek - kibic, bez pamięci zakochany w Premiership i… polskiej Ekstraklasie. W każdą sobotę w samo południe przepytuję oko w oko polskich piłkarzy w internetowy talk-show Futbolove. To program okiem kibica - dla kibiców, w którym poznacie swoich ulubionych zawodników z nieznanej dotąd strony. Pytam o to, co naprawdę interesuje prawdziwych kibiców. Zero sucharów, banalnych pytań i Szpakowskiego.

Radek Majewski: „Kibice jechali ze mną, jak z dzikim świniakiem”

- Raz pojechaliśmy na mecz z Millwall, byłem rezerwowym w tym meczu. Kibice jechali ze mną, jak z dzikim świniakiem, siedzieli dosłownie 3 metry ode mnie - Radek Majewski, piłkarz Nottingham Forest i Reprezentacji Polski o życiu w Anglii, aferze alkoholowej i walce o Premiership.

- To był mecz derbowy. Wychodzę na stadion a tam, bez kitu, 30 tysięcy ludzi. Ja nigdy nie grałem przy takiej atmosferze - taka wrzawa, mnie aż ciarki przeszły jak był pierwszy gwizdek - Majewski wspomina swój debiut na Wyspach, w którym zdobył gola. Później bramka i nie wiedziałem co zrobić. Zareagowali tak, jakby wszyscy chcieli wbiec na boisko i mnie obściskiwać.

Zobacz cały wywiad z Radkiem Majewskim:

Radek Majewski (Nottingham Forest) i Mateusz Klich (wypożyczony do PEC Zwolle z niemieckiego VfL Wolfsburg) to goście pierwszych odcinków internetowego magazynu piłkarskiego Futbolove. W wywiadach opowiadają o początkach swoich przygód z futbolem, o życiu poza boiskiem oraz anegdotach z szatni.

Obydwaj zawodnicy w młodym wieku opuścili polską Ekstraklasę, szukając większych wyzwań. Majewski z warszawskiej Polonii trafił na zaplecze angielskiej Premiership, gdzie w tym sezonie po raz kolejny powalczy z Forest o awans do wyspiarskiej elity.

Klich swoje pierwsze kroki poza granicami kraju stawiał na boiskach niemieckich. Jednak tylko na boiskach treningowych, gdyż w trakcie 1,5-rocznego pobytu nie zdołał zadebiutować w barwach „Wilków”. Od kilku miesięcy odbudowuje formę w broniącym się przed spadkiem z holenderskiej ekstraklasy PEC Zwolle.

Mateusz Klich wspomina swoje pierwsze godziny po transferze z Cracovii przez pryzmat trenera-tyrana, Felixa Magatha: - W drugi dzień po przyjeździe do Wolfsburga poszliśmy biegać po betonie i „achillesy” odmówiły mi posłuszeństwa. Podszedłem do Magatha na stołówce - wtedy nie wiedziałem jeszcze, że z nim się nie rozmawia. Powiedziałem, że nie mogę chodzić, a co dopiero biegać i trenować. Stwierdził, że w takim razie... będziesz jeździł na rowerze. Skończyło się na tym, że pojechałem 100 km w 4,5 godziny.

Zobacz cały wywiad z Mateuszem Klichem:
Trwa ładowanie komentarzy...